Użycie słów obcojęzycznych w polskim znaku towarowym. Wietnamskie studium przypadku

Temat używania w znaku towarowym słów pochodzących z języka obcego nie jest zjawiskiem rzadkim. Spora grupa przedsiębiorców, chcąc wyróżnić na rynku swoje towary i usługi wprowadza do swojego znaku towarowego charakterystyczny, nie brzmiący po polsku element słowny. Używanie dość popularnego w Polsce słownictwa angielskiego w znakach towarowych może budzić pewne problemy, ale co z językami nieeuropejskimi?

Tematem tym zajmował się już Europejski Trybunał Sprawiedliwości, który w wyroku z 9 marca 2006 r. w sprawie C-421/04, Matratzen Concord AG przeciwko Hukla Germany SA uznał, że:

nie stoi na przeszkodzie rejestracji w państwie członkowskim w charakterze krajowego znaku towarowego wyrazu zapożyczonego z języka innego państwa członkowskiego, w którym jest on pozbawiony charakteru odróżniającego lub jest opisowy w odniesieniu do towarów lub usług, dla których wniesiono o rejestrację, chyba że zainteresowani odbiorcy w państwie członkowskim, w którym wniesiono o rejestrację, byliby w stanie odczytać znaczenie tego słowa.

Z podobną sprawą mieliśmy do czynienia w Polsce. W grudniu ubiegłego roku sprawa miała swój finał przed Naczelnym Sądem Administracyjnym (NSA).

Sprawa zaczęła się 25 kwietnia 2005 r, kiedy złożony został wniosek o rejestrację znaku towarowego: BIEN DONG.

Urząd Patentowy RP (UPRP) decyzją z dnia 18 kwietnia 2008 r. udzielił na prawo ochronne na słowno-graficzny znak towarowy BIEN DONG nr R-204010 przeznaczony do oznaczania usług zaliczanych do klas: 36, 39 i 43 (między innymi chodzi o usługi: ubezpieczenie, doradztwo, informacja w sprawach ubezpieczeń, ubezpieczenie zdrowotne, biura i agencje turystyczne, organizowanie podróży, wycieczek, rezerwacja miejsc i biletów na podróż, rezerwacja noclegów i kwater, rezerwacje hotelowe, barowe usługi, bary szybkiej obsługi, domy turystyczne, hotele, motele i inne).

BienDong

Wobec powyższej decyzji złożono sprzeciw, w którym stwierdzono między innymi, że:

nazwa ta jest urzędowym oznaczeniem obszaru geograficznego, stosowanym w państwie wietnamskim i jako taka powinna pozostać w wolnym obrocie. Ponadto znak wprowadza odbiorców w błąd (w szczególności osoby narodowości wietnamskiej) co do charakteru czy właściwości usług świadczonych przez uprawnionego, ponieważ oznaczenie w swej treści odnosi się do obszaru morskiego, co kojarzy się z transportem morskim, nie zaś do pośrednictwa w sprzedaży biletów lotniczych, czy usługami turystycznymi. Oznaczenie BIEN DONG może wprowadzać w błąd co do miejsca, z którego usługa jest świadczona, ponieważ uprawniony świadczy swe usługi na terenie Polski, a nie Wietnamu.

Odpowiadając na stanowisko skarżącej, uprawniony stwierdził, że wyrażenie BIEN DONG jest słowem bezwzględnie abstrakcyjnym dla przeciętnego Polaka, który nie wie co oznacza w języku wietnamskim.

Decyzją z lipca 2010 r. UPRP po rozpoznaniu w trybie postępowania spornego oddalił sprzeciw.

Podobne stanowisko zajął Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie (WSA), który wyrokiem z dnia 13 maja 2011 r., ( VI SA/Wa 396/11), oddalił skargę i uznał, że:

Sporny znak towarowy BIEN DONG jest oznaczeniem fantazyjnym względem usług w klasie 36, 39, 43 do oznaczania których został przeznaczony. Połączenie dwóch nie znanych w języku polskim słów „BIEN” i „DONG” sprawia, że mamy tu do czynienia z wyrażeniem o charakterze fantazyjnym zarówno pod względem fonetycznym (specyficzna wymowa), znaczeniowym (brak znaczenia w języku polskim) czy wizualnym (pisownia zawierająca specyficzne znaczki charakterystyczne dla języków wschodnich).

Wyrokiem z dnia 11 grudnia 2013 r., ( II GSK 1406/12 ) NSA, podzielił stanowiska zajęte przez UPRP i WSA i stwierdził, iż:

w razie użycia w znaku towarowym oznaczeń o charakterze informacyjnym w języku obcym, tylko nabywca dostatecznie dobrze znający ten język zwróci na to uwagę. Zatem, tylko dla tej właśnie kategorii nabywców znak towarowy, zawierający oznaczenia o charakterze informacyjnym związane z towarem, nie pełni funkcji odróżniającej co do pochodzenia towaru. Natomiast dla nabywcy, który nie zna dostatecznie dobrze języka obcego, oznaczenie takie będzie miało charakter fantazyjny.

Zatem znak towarowy BIEN DONG ma tzw abstrakcyjną zdolność odróżniania i konkretną zdolność odróżniającą. Co ważne – nie ma on również charakteru opisowego dla usług, dla których został zarejestrowany.

Konkluzja:

Sprawa ta dość jasno przedstawia aktualne poglądy orzecznictwa na problem rejestracji znaku towarowego zawierającego słowa obce. Decyzje zarówno Urzędu Patentowego, jak i obu sądów wydają się klarowne i logiczne i są jasnym sygnałem dla przedsiębiorców, którzy poszukują oryginalnych znaków towarowych dla swoich towarów i usług. Oczywiście przed wyborem tak fantazyjnego znaku towarowego warto sprawdzić w bazach, czy ktoś już nas nie ubiegł i nie zarejestrował znaku podobnego lub nawet identycznego, wszak ową fantazyjność znaku wyznaczają granice danego języka. Tutaj: języka wietnamskiego.

Vietnam

Na zakończenie- mała dygresja…

Rodzi się tylko pytanie jak zareagowalibyśmy na sytuację, gdyby w Wietnamskim Urzędzie Patentowym został zarejestrowany znak:

Bez tytułu

w klasie 39 dla usług: biura i agencje turystyczne, organizowanie podróży, wycieczek, rezerwacja miejsc i biletów na podróż, rezerwacja wycieczek, transport pasażerski i towarowy, rezerwacja transportu, informacja o transporcie, zwiedzanie turystyczne, wypożyczanie samochodów, usługi kurierskie, magazynowanie, wynajmowanie magazynów, czarterowanie oraz spedycja?

Ciekawe co? 🙂

Poprzedni wpis:

Następny wpis: