Złota siódemka mitów dotyczących zgłaszania znaków towarowych, czyli jak nie wpaść w paranoję informacyjną

Miałem więcej pisać o kreowaniu, designie, patentach, a tu znowu wykręcam wpis o znakach towarowych. Ponieważ jednak znaki towarowe to także po trochu jakiś patent (w znaczeniu: prawo wyłączne), w zasadzie jakiś design (zwłaszcza przy znakach graficznych), a także kreatywność (trzeba wszak ów znak stworzyć), nic nie stoi na przeszkodzie, aby znów napisać na jeden z moich ulubionych tematów.

Zacznę tak: moja praktyka pozwala mi sformułować całkowicie subiektywny, oparty tylko na własnych obserwacjach i nie konsultowany z nikim zestaw mitów dotyczący zgłaszania do Urzędu Patentowego RP znaków towarowych we wszelkich formach: logo, słowa, slogany, grafiki i inne… Zatem, oto moja:

 

złota siódemka mitów

 

Number seven. Vector golden font

1. Najlepiej zarejestrować znak towarowy we wszystkich klasach towarowych, bo ochrona jest wtedy pełna.

Bez sensu. Istnieje obowiązek używania znaku towarowego, a znak który nie jest używany w określonej klasie może być wygaszony. Co trzeba zrobić? Trzeba wybrać określone towary i/lub usługi jakie stanowią przedmiot działalności firmy a potem dobrać odpowiedni wykaz.

2. Wykaz towarów to to samo co PKD firmy.

W życiu! Wykaz tworzony jest na podstawie Klasyfikacji Nicejskiej, która posiada inne nazewnictwo, numerację i strukturę niż PKD. PKD może być traktowane jako baza wyjściowa do stworzenie wykazu towarów.

3. Badanie znaku towarowego przez rzecznika patentowego to gwarancja, że Urząd Patentowy RP przyzna prawa.

Nie wierz w to! Badanie dokonane przez profesjonalnego pełnomocnika to forma „prywatnej opinii prawnej” i nie ma mocy wiążącej dla eksperta z Urzędu Patentowego. Jest jednak czymś, co niewątpliwie pomaga przy zgłaszaniu znaku (np. rekomendacja co do zmian w wykazie tow, formie znaku towarowego, itp).

4. Ceny urzędowe są wysokie.

Hm… No to jest rzecz względna. Nie mnie jednak, opłata podstawowa za zgłoszenie w 3 klasach towarowych to 550 zł, zatem nie ma co przesadzać z taką opinią.

5. Honorarium rzecznika jest bardzo wysokie.

Czy ja wiem… Rzecz również względna. Ceny są bardzo różne i uzależnione od wielu czynników. Ważne by była transparentność w wykonaniu zlecenia. Łatwo to zweryfikować. Wystarczy do pełnomocnika zadzwonić, porozmawiać przed zleceniem i zapytać o wszelkie opłaty jakie są związane ze zgłaszaniem znaków towarowych (procedurą zgłoszeniową). Należy pamiętać, że po zgłoszeniu i przyznaniu prawa są także kolejne opłaty za 10 letni okres ochronny ( i publikację). Trzeba o to też dopytać rzecznika patentowego. Jeszcze przed przed przekazaniem zlecenia można mieć pełną informację co do finansów.

6. Internet prawdę Ci powie.

Nie ma co wierzyć w to medium! Jest tam nagromadzenie olbrzymiej ilości informacji, niestety nie zawsze spójnych. Najlepiej zrobić tak: przeczytać informacje na stronie Urzędu Patentowego RP o znakach towarowych, czyli nabrać podstawową wiedzę w tym temacie i wybrać sensownego rzecznika patentowego z Twojego miasta (to gwarancja, że będziesz mógł porozmawiać z nim face to face, a to ważna sprawa). Jak to zrobić? Wpisz w necie rzecznik patentowy i swoje miasto.

7. Sorry, takie mamy prawo.

W klimacie narzekania na obowiązujące w Polsce prawo pewnie jest wiele racji, ale bez przesady! Obserwuje system dotyczący znaków towarowych zarówno od strony prawa materialnego, jak i procesowego i nie jest tak źle. System działa.

Poprzedni wpis:

Następny wpis: